poniedziałek, 18 listopada 2019

Trzy światy - ROZDZIAŁ 14 - Spotkanie przy kontenerach


Apacz uniósł się ciężko na twardym łóżku do siadu. Położył stopy na zimnej podłodze. Zacisnął dłonie na twarzy, a łokcie oparł o kolana. Nieznośnym bólem rwały go wszystkie mięśnie, szczególnie te na plecach i w kończynach. I jeszcze to tępe pulsowanie w głowie, przez które jego sen składał się jedynie z krótkich, wyszarpanych momentów ulgi. Chociaż oczy wciąż miał zamknięte, poranne słońce wkradające się przez okno raziło go niemiłosiernie. Zmusił się jednak do uniesienia powiek, mimo że jego gałki oczne chciały zapaść się do środka czaszki, pod którą czuł nieprzyjemne pulsowanie.

wtorek, 12 listopada 2019

Informacja

Hej :)
Żyję, gdyby ktoś się zastanawiał :) Nie mam jednak czasu, ani weny. Trudno mi się zmusić do pisania, a podobno ma to być przyjemność. Ostatnio się przeprowadziłam, dołożyli mi roboty w robocie i ze zdrowiem trochę gorzej niż zwykle. Obiecałam sobie jednak, że wrzucę coś w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Mam nadzieję, że się uda.
Pozdrawiam!

czwartek, 12 września 2019

Trzy światy - ROZDZIAŁ 13 - Poranne znalezisko

Byłoby szybciej i dłużej, gdyby nie mój niefortunny, a dla przypadkowych gapiów na pewno komiczny upadek i uszkodzony nadgarstek :/ Patrzcie pod nogi! :D


Sebastian ziewnął, przesłaniając przy tym usta dłonią. Oczy same mu się zamykały. Czuł, że jeśli pozwoli powiekom całkiem opaść, to już ich nie zmusi do rozłączenia się. Zupełnie, jakby były jakimiś ekstra mocnymi magnesami ustawionymi przeciwnymi biegunami względem siebie. Swojej dziwnie ciężkiej głowie pozwolił opaść na ramię siedzącego obok Apacza. Nie miał pojęcia, ile czasu spędzili na tym silosie. Gadali, gadali i gadali. Sebastian powiedział mu nawet o swoich problemach z matką. To była jego największa tajemnica. Nigdy nie wyjawił jej nawet Grzesiowi, bo on by nie zrozumiał, w końcu pochodził z innego świata.

niedziela, 1 września 2019

Trzy światy - ROZDZIAŁ 12 - Na szczycie silosu


Sebastian był zirytowany. Od samego rana aż do teraz, czyli późnego popołudnia. Tylko powód jego frustracji uległ zmianie. Rano było to materiałoznawstwo, nad którym znowu siedział, przygotowując się już na wrześniową sesję poprawkową. Teraz zaś kserówki, nad którymi wisiał, leżąc na brzuchu na łóżku, zostały rzucone na biurko. To Aśka nawet bez pytania zrobiła sobie miejsce obok niego na niebieskim tapczanie przykrytym kocem. Już w dwójkę w tym malutkim pokoiku było strasznie ciasno, a miał jeszcze jednego gościa. Na jego obrotowym krześle siedział Grześ. Zgadał się z Aśką, mimo że ta dwójka nigdy za sobą szczególnie nie przepadała i teraz oboje się u niego pojawili bez zapowiedzi.

niedziela, 25 sierpnia 2019

Trzy światy - ROZDZIAŁ 11 - Noc pachnąca miętą, dzień śmierdzący zmywaczem


Wszystko pękło jak bańka mydlana.
Sebastian wrócił do domu nad ranem. Jego włosy były skołtunione i wciąż jeszcze trochę mokre, podobnie jak ubrania. Skórę zdobiły mu przylepione pędy rzęsy wodnej, a twarz szeroki uśmiech. Wyglądał trochę jak naćpany leśny duszek. Do czasu.
W progu mieszkania powitała go matka. Jej mina nie zachęcała do wejścia do środka. I jeszcze te dłonie oparte na biodrach. Nie zapowiadało się dobrze.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Trzy światy - ROZDZIAŁ 10 - Jaskółczy niepokój


Czuł jaskółczy niepokój… albo coś w tym stylu. Na pewno niepokój, tylko to, czy był jaskółczy, stało pod znakiem zapytania. Nie miał pojęcia, co znaczyło to określenie. Pamiętał je chyba z jakiejś lektury.
Stał teraz za ladą w pizzerii wujka i tak sobie myślał, wycierając szmatką po raz setny to samo miejsce. A myślał o Monterze, z którym nie miał żadnego kontaktu od tamtego koncertu. Z tego powinien się akurat cieszyć, nic dobrego mu nie przyszło z tej relacji, ale jednak tak nie było. Kiedy stał się niewygodny, został po prostu odrzucony, jak zepsuty wagon odpięty od składu pociągu. To było frustrujące.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Life is Cheap - BONUS: część V




‒ Nie jest ci zimno? ‒ spytał Sasza, zatrzymując się w progu warsztatu Tony’ego z kubkiem kawy w ręku. ‒ Masz, bo będziesz zrzędził, jak nie wypijesz co sześć godzin.
Wyciągnął rękę z kubkiem w kierunku Santy Boy’a, który jedynie w spodniach i butach siedział na małym schodku i tępo gapił się na gołębie maszerujące po chodniku. Pustka w ich oczach była bardzo podobna do tej w jego czarnych ślepiach. Nie zaszczycił Saszy nawet spojrzeniem, ani nie wziął do niego kubka. Całego go po prostu zignorował.