Apacz
uniósł się ciężko na twardym łóżku do siadu. Położył stopy
na zimnej podłodze. Zacisnął dłonie na twarzy, a łokcie oparł o
kolana. Nieznośnym bólem rwały go wszystkie mięśnie, szczególnie
te na plecach i w kończynach. I jeszcze to tępe pulsowanie w
głowie, przez które jego sen składał się jedynie z krótkich,
wyszarpanych momentów ulgi. Chociaż oczy wciąż miał zamknięte,
poranne słońce wkradające się przez okno raziło go
niemiłosiernie. Zmusił się jednak do uniesienia powiek, mimo że
jego gałki oczne chciały zapaść się do środka czaszki, pod
którą czuł nieprzyjemne pulsowanie.
poniedziałek, 18 listopada 2019
wtorek, 12 listopada 2019
Informacja
Hej :)
Żyję, gdyby ktoś się zastanawiał :) Nie mam jednak czasu, ani weny. Trudno mi się zmusić do pisania, a podobno ma to być przyjemność. Ostatnio się przeprowadziłam, dołożyli mi roboty w robocie i ze zdrowiem trochę gorzej niż zwykle. Obiecałam sobie jednak, że wrzucę coś w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Mam nadzieję, że się uda.
Pozdrawiam!
Żyję, gdyby ktoś się zastanawiał :) Nie mam jednak czasu, ani weny. Trudno mi się zmusić do pisania, a podobno ma to być przyjemność. Ostatnio się przeprowadziłam, dołożyli mi roboty w robocie i ze zdrowiem trochę gorzej niż zwykle. Obiecałam sobie jednak, że wrzucę coś w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Mam nadzieję, że się uda.
Pozdrawiam!
czwartek, 12 września 2019
Trzy światy - ROZDZIAŁ 13 - Poranne znalezisko
Byłoby szybciej i dłużej, gdyby nie mój niefortunny, a dla przypadkowych gapiów na pewno komiczny upadek i uszkodzony nadgarstek :/ Patrzcie pod nogi! :D
Sebastian
ziewnął, przesłaniając przy tym usta dłonią. Oczy same mu się
zamykały. Czuł, że jeśli pozwoli powiekom całkiem opaść, to
już ich nie zmusi do rozłączenia się. Zupełnie, jakby były
jakimiś ekstra mocnymi magnesami ustawionymi przeciwnymi biegunami
względem siebie. Swojej dziwnie ciężkiej głowie pozwolił opaść
na ramię siedzącego obok Apacza. Nie miał pojęcia, ile czasu
spędzili na tym silosie. Gadali, gadali i gadali. Sebastian
powiedział mu nawet o swoich problemach z matką. To była jego
największa tajemnica. Nigdy nie wyjawił jej nawet Grzesiowi, bo on
by nie zrozumiał, w końcu pochodził z innego świata.
niedziela, 1 września 2019
Trzy światy - ROZDZIAŁ 12 - Na szczycie silosu
Sebastian
był zirytowany. Od samego rana aż do teraz, czyli późnego
popołudnia. Tylko powód jego frustracji uległ zmianie. Rano było
to materiałoznawstwo, nad którym znowu siedział, przygotowując
się już na wrześniową sesję poprawkową. Teraz zaś kserówki,
nad którymi wisiał, leżąc na brzuchu na łóżku, zostały
rzucone na biurko. To Aśka nawet bez pytania zrobiła sobie miejsce
obok niego na niebieskim tapczanie przykrytym kocem. Już w dwójkę
w tym malutkim pokoiku było strasznie ciasno, a miał jeszcze
jednego gościa. Na jego obrotowym krześle siedział Grześ. Zgadał
się z Aśką, mimo że ta dwójka nigdy za sobą szczególnie nie
przepadała i teraz oboje się u niego pojawili bez zapowiedzi.
niedziela, 25 sierpnia 2019
Trzy światy - ROZDZIAŁ 11 - Noc pachnąca miętą, dzień śmierdzący zmywaczem
Wszystko
pękło jak bańka mydlana.
Sebastian
wrócił do domu nad ranem. Jego włosy były skołtunione i wciąż
jeszcze trochę mokre, podobnie jak ubrania. Skórę zdobiły mu
przylepione pędy rzęsy wodnej, a twarz szeroki uśmiech. Wyglądał
trochę jak naćpany leśny duszek. Do czasu.
W
progu mieszkania powitała go matka. Jej mina nie zachęcała do
wejścia do środka. I jeszcze te dłonie oparte na biodrach. Nie
zapowiadało się dobrze.
poniedziałek, 19 sierpnia 2019
Trzy światy - ROZDZIAŁ 10 - Jaskółczy niepokój
Czuł
jaskółczy niepokój… albo coś w tym stylu. Na pewno niepokój,
tylko to, czy był jaskółczy, stało pod znakiem zapytania. Nie
miał pojęcia, co znaczyło to określenie. Pamiętał je chyba z
jakiejś lektury.
Stał
teraz za ladą w pizzerii wujka i tak sobie myślał, wycierając
szmatką po raz setny to samo miejsce. A myślał o Monterze, z
którym nie miał żadnego kontaktu od tamtego koncertu. Z tego
powinien się akurat cieszyć, nic dobrego mu nie przyszło z tej
relacji, ale jednak tak nie było. Kiedy stał się niewygodny,
został po prostu odrzucony, jak zepsuty wagon odpięty od składu
pociągu. To było frustrujące.
niedziela, 4 sierpnia 2019
Life is Cheap - BONUS: część V
‒ Nie
jest ci zimno? ‒ spytał Sasza, zatrzymując się w progu warsztatu
Tony’ego z kubkiem kawy w ręku. ‒ Masz, bo będziesz zrzędził,
jak nie wypijesz co sześć godzin.
Wyciągnął
rękę z kubkiem w kierunku Santy Boy’a, który jedynie w spodniach
i butach siedział na małym schodku i tępo gapił się na gołębie
maszerujące po chodniku. Pustka w ich oczach była bardzo podobna do
tej w jego czarnych ślepiach. Nie zaszczycił Saszy nawet
spojrzeniem, ani nie wziął do niego kubka. Całego go po prostu
zignorował.
Subskrybuj:
Posty (Atom)