Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miecz z ostaniej krwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miecz z ostaniej krwi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 stycznia 2018

Miecz z ostatniej krwi - ROZDZIAŁ 4 - Ten, który pozostał


Vinor obudził się jako pierwszy. Odsunął od siebie pogrążonego we śnie Sevana.
– Wspaniale pilnujesz – mruknął, gdy ze stęknięciem uniósł się do siadu. – Nawet nie zauważyłbyś, gdyby poderżnęli nam gardła.
Spojrzał na swoją rękę. Rana była krzywo zszyta i niemal już całkowicie zagojona, mimo że minęło zaledwie kilka godzin. Nie zdziwiło go to specjalnie. Przypomniał sobie o rozcięciach na twarzy, które to monstrum zrobiło mu pazurami, więc dotknął policzków dłonią. Po ranach nie było nawet śladu.

piątek, 8 września 2017

Miecz z ostatniej krwi - ROZDZIAŁ 3 - Śmierć czerwona jak krew, biała jak lilia, czarna jak otchłań

Trzeci rozdział "Miecza...". Pomimo ostrzeżenia o zawartości bloga napomnę, że w tekście znajdują się sceny brutalne. Czujcie się podwójnie ostrzeżeni. Dzisiaj szybciej, ale nie nastawiajcie się za bardzo. Już niedługo październik :( Jak to tak szybko minęło... Chlip, chlip... Następne będzie "LiC". 
Informacja: Zaskakujące i niesztampowe "Wszystko jest niebieskie" od Ingi w promocji na Book-self!
                   
a pewno chcesz tam iść?
Vinor odepchnął Sevana, nie bacząc na to, jak brutalny był to gest i ruszył przed siebie, w głąb wąskiej uliczki ograniczonej białymi ścianami kamienic. Jego przekrwione oczy nie widziały niemal nic. Dłonią podpierał się ściany i tak szedł w dół i w dół, z każdym schodkiem czując, jak jego gardło coraz mocniej się zaciska. Zatrzymał się, gdy jego buty zamoczyły się w różowej, rozmazanej breji. Zgarbiona staruszka nie zauważyła go, więc znów chlusnęła lodowatą wodą z wiadra na ulicę, oblewając przy tym nogi Vinora. Zmywała z bruku plamy krwi. Woda zabierała je ze sobą i spływała w dół, aż do morza Kerk.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Miecz z ostatniej krwi - ROZDZIAŁ 2 - Rdzawy zmierzch

szystko było tłem.
Dżungla tętniła życiem, wydawała nowe pokolenia na świat i skazywała na zgnicie i rozpad stare. Ludzie żyjący poza nią nieustanny szmer lasu nazywali najpiękniejszą melodią, której człowiekowi nigdy nie uda się powielić. Uszy tubylców ignorowały tę harmonijną kakofonię, pozostając czujne na najdrobniejsze sygnały przerwania monotonii dżungli.

niedziela, 30 lipca 2017

Nowe opowiadanie: Miecz z ostatniej krwi - ROZDZIAŁ 1 - Rdzawy brzask

Zapowiedziane nowe opowiadanie z gatunku fantasy. Zamierzam publikować naprzemiennie z "Life is Cheap". Zaczyna się powoli, ale nie martwcie się, będą się jeszcze gęsto mordować i sami wiecie, co jeszcze.

W ogóle, to chciałam je nazwać "Żelazna krew", ale już jest taka książka.

szystko było skąpane w pomarańczowym blasku.
Szprotka po dwóch próbach zejścia w dół stromej uliczki wyłożonej wyślizganym kamiennym brukiem odmówiła współpracy. Vinor nie miał jej tego za złe. Poklepał klacz pokrzepiająco po karku. Sam, gdy był dzieckiem i zbiegał stromą alejką do portu, lądował wielokrotnie na tyłku w akompaniamencie śmiechów kolegów. Jak dziś pamiętał pomarańcze, które wypadły z czyjegoś kosza, i podskakując na wybojach, turlały się po kamiennych schodach, a oni z radosnym krzykiem gonili je aż do morza. Części nie zdążyli złapać i owoce wpadły do wody. Przepełnieni dumą upakowali swój łup w koszule i poszli do domu Sevana. Jego matka nie podzielała ich entuzjazmu i nakazała im odnaleźć właścicielkę pomarańczy, a to nie było wcale takie łatwe, bo port aż tętnił życiem. Był pełen sprzedawców i kupców z całego basenu morza Kerk. Mieszały się tu kolory skóry i włosów, kroje szat i akcenty. Handlarze na wielkim rynku wyzywali się w kilkunastu językach, wyrywali sobie złote kolczyki z uszu, a nawet okładali rybami po twarzach, ale po zmroku wszyscy szli do tawern i wspólnie opijali kolejny udany dzień.